Normalność w nienormalności– o czym jest ta seria?
Głód to cykl thrillerów moralnych o Adamie — człowieku, który nosi w sobie ciemność. Na szczęście nauczył się kierować ją przeciwko tym, którzy krzywdzą innych.
W każdym tomie trafia więc do innego miasta, innej historii i nowej tragedii, której nikt nie chce lub nie potrafi rozwiązać. On z kolei działa skutecznie, dlatego dla ofiar bywa bohaterem. Dla innych — potworem.
Dla mnie, autora, jest kimś, kto robi to, czego inni nie potrafią albo się boją.
Zapraszam na opowieść o przemocy, która ma cel. O sprawiedliwości, która nie mieści się w kodeksach. O człowieku, który walczy nie tylko z bandytami, ale także z własnym Głodem.
Dla kogo jest ta seria?
Dla czytelników, którzy chcą emocji, a nie kolejnej przewidywalnej historii.
Dla tych, którzy lubią, gdy bohaterowie są prawdziwi, a nie idealni.
Dla osób, które chcą wejść w świat relacji, tajemnic i konsekwencji.
Dla tych, którzy szukają historii, którą się czuje, a nie tylko czyta.
Dla ludzi, którzy chcą czegoś więcej niż śmierci czy dramaty — chcą prawdy.
Tomy serii
Sześć tomów składających się na spójną historię od skromnych początków, do skomplikowanych akcji rodem z najlepszych kryminałów.
Cytaty z serii
„Czasem największy wróg siedzi w środku — i zna wszystkie Twoje słabości.”
„Sprawiedliwość nie zawsze jest legalna. Ale bywa konieczna.”
„Granice istnieją tylko do momentu, w którym ktoś odważy się je przekroczyć.”
„Gdy świat milczy, sumienie zaczyna krzyczeć.”
„Są decyzje, które nie mają dobrych odpowiedzi. Tylko konsekwencje.”
O autorze
Piszę od lat — i każda historia zmienia mnie tak samo, jak ja zmieniam ją. Po Wierności w niewierności, gdzie szukałem odpowiedzi na pytania o emocje, zdradę i samotność, przyszedł czas na coś mroczniejszego.
Chciałem opowiedzieć historię człowieka, który inaczej rozumie sprawiedliwość. Człowieka, który niesie w sobie ciemność, ale potrafi ją wykorzystać, by chronić innych. Tak narodziła się Normalność w nienormalności — seria o moralnych granicach, konsekwencjach i o tym, co dzieje się, gdy świat przestaje być czarno‑biały.
Tworzę historie, które mają zostawać w człowieku na długo. Takie, które nie boją się trudnych tematów. Takie, które pokazują, że każdy z nas nosi w sobie coś, o czym nie mówi głośno.
Jeśli chcesz poznać moją drogę, moje projekty i to, dlaczego piszę właśnie takie opowieści — zapraszam do świata, który buduję słowami. A jeśli zdecydujesz się wejść w historię Adama albo wrócić do Wierności — będzie mi naprawdę miło.
Zapraszam również do poznania bohaterów serii, którzy tworzą emocjonalny fundament tej historii.
Fragment rozdziału pierwszego
Oddech. Puls. Głos, który wraca zawsze wtedy, gdy świat przestaje być sprawiedliwy.
Zaczęło się od tego, gdy w szkole podstawowej, w ostatniej klasie, chłopak z rocznika obok, pobił mojego młodszego brata.
Wtedy, zgodne ze słowami matki o kulturze, poszedłem do niego i zapytałem, dlaczego to zrobił?
Gdy zaś odpowiedział:
– Bo chciałem.
Postąpiłem zgodnie ze słowami ojca, że zawsze należy bronić słabszych. Czyli po lekcjach, dorwałem gnojka, który myślał, że może wykorzystywać swoją siłę i udowodniłem mu, że się myli.
Niestety na drugi dzień trafiłem do dyrektora, gdyż okazało się, że wybiłem mu dwa zęby.
Na szczęście miałem kilku świadków, którzy potwierdzili, że to on zaczął i mi się upiekło.
Oczywiście, w domu również miałem rozmowę, ale… że broniłem słabszego, mama mnie ucałowała, a tata pogratulował.
Tylko że kilka dni później zobaczyłem go w grupce innych, jak wskazywał na mnie palcem.
Wtedy zrozumiałem, że po pierwsze… takich gnojków jest więcej, a po drugie, że mi nie odpuszczą.
Zacząłem więc myśleć, jak nas uchronić, a ich zniechęcić.
I tak pewnej nocy, usłyszałem głos w głowie, który powiedział, że powinienem pierwszy zaatakować i nie mieć litości. Na dodatek, dokładnie wytłumaczył, co mam zrobić, aby wygrać i nie mieć kłopotów.
Wziąłem zatem brata na rozmowę i powiedziałem, żeby celowo zaczął ich drażnić, ale tylko wtedy, gdy będą w miarę sami.
Oczywiście… robił to, a idioci dawali się podpuszczać. Gdy zaś zaczynali go szarpać, pojawiałem się z krzykiem:
– Zostawcie mojego młodszego brata.
Potem tłukłem ich, przy czym zawsze dbałem, aby ktoś to widział i słyszał.
Niestety czasami lądowałem przez to u dyrekcji, gdzie zgodnie z sugestiami tego Głosu, spokojnie kajałem się i tłumaczyłem, że opiekuję się jedynie młodszym bratem, a oni, po prostu, są… uprzedzeni wobec niego.
Na szczęście wierzyli mi, więc w ciągu miesiąca, rozbiłem ich grupę, przy okazji zdobywając szacunek… prawie całej szkoły.
[…ciąg dalszy w książce]